Strona główna Ciekawostki Żydowskie złoto w alpejskich skarbcach

Żydowskie złoto w alpejskich skarbcach

67
0

Żydowskie złoto w alpejskich skarbcach

Zgodnie z zapowiedzią z „wojennego” artykułu na temat Szwajcarii, kwestia pieniędzy ofiar Holocaustu i II Wojny Światowej w szwajcarskich bankach miała doczekać się osobnego artykułu. Oto więc jest! Blog zostaje chwilowo przejęty przez Tajnego Współpracownika, który chciałby Szanownej Gospodyni bloga pogratulować odwagi, że nie boi się drażnić szwajcarskiej branży bankowej…

Z pewnością każdy z Was słyszał w dzieciństwie legendy o zaklętym złocie, strzeżonym w wysokich górach przez straszliwe smoki. Niejednemu/niejednej stara niania opowiadała do snu mrożące krew w żyłach historie o złośliwych karłach zazdrośnie pilnujących swoich skarbców i gotowych zgładzić każdego śmiałka, który choćby na wiorstę się do nich zbliży. No więc historia „żydowskiego złota” w Szwajcarii jest dosyć podobna i równie interesująca, co kryminalna.

Ile pieniędzy przejęły szwajcarskie banki po ofiarach II Wojny Światowej i Holocaustu? Czy cokolwiek oddały spadkobiercom tychże ofiar? Niniejszy artykuł spróbuje odpowiedzieć na oba pytania.

Sprawa ta wzbudza potężne emocje jeszcze kilkadziesiąt lat po zakończeniu II Wojny Światowej, stąd nie dziwi wysyp książek na ten temat. Sporo z nich jest bardzo krytycznych wobec banków oraz władz Szwajcarii. Najsłynniejsze to „Hitler’s Silent Partners: Swiss Banks, Nazi Gold, And The Pursuit Of Justice” Isabel Vincent oraz „The Swiss, The Gold And The Dead: How Swiss Bankers Helped Finance the Nazi War Machine” Jeana Zieglera.

Ja jednak oparłem poniższy artykuł na dwóch dokumentach:

Zacznijmy od pierwszego z tych dokumentów i wyjaśnijmy czym była Komisja Bergiera, skąd się w ogóle wzięła i czym się zajmowała.

BEHIND CLOSED DOORS

Niezależna Komisja Ekspertów (dalej nazywana ICE lub Komisją Bergiera) została powołana w 1996r. przez Radę Federalną Szwajcarii w odpowiedzi na falę krytyki pod adresem tego kraju, w związku z jego rolą w czasie II WŚ. W pierwszej połowie lat 90. Szwajcaria miała naprawdę czarny PR (głównie za oceanem, ale również w Europie Zachodniej), którego kulminacją był w 1995r. pozew zbiorowy, jaki Światowy Kongres Żydów oraz kilka innych organizacji żydowskich złożyły przed amerykańskim sądem przeciw państwu szwajcarskiemu. Celem Komisji Bergiera było wyjaśnienie wszelkich kontrowersji historycznych oraz prawnych w kwestii postawy Szwajcarii podczas wojny. W jej składzie zasiadali historycy z USA, Izraela, Polski (prof. Władysław Bartoszewski) oraz Szwajcarii. Tak więc spokojnie można przyjąć, że był to organ niezależny od władz w Bernie. Co ciekawe, członkowie Komisji otrzymali od Parlamentu Szwajcarii budżet w wysokości 22 mln CHF i naprawdę szerokie uprawnienia w swoim śledztwie, np. pełny dostęp do wszelkich dokumentów oraz archiwów państwowych i prywatnych (w tym należących do banków) z badanego okresu.

Żydowskie złoto w alpejskich skarbcach
Komisja Bergiera ogłasza swój raport (pan Bergier trzeci z prawej).

Rezultatem sześcioletnich prac był prawie sześciuset stronnicowy raport, rzucający sporo światła na wydarzenia w trakcie oraz po wojnie. Raport, trzeba przyznać, jest dosyć zachowawczy i najczęściej używa neutralnych sformułowań np. „stwierdzono nieprawidłowości”, „w kilku przypadkach” (podczas gdy tych przypadków było mnóstwo). Rzadko też wymieniane są nazwy banków czy nazwiska winnych (oczywiście i tak w Szwajcarii pojawiło się wielu krytyków, którzy byli pełni oburzenia, że znowu „Szwajcarów szkalujo” – skąd my to znamy…).

Jeśli chodzi o szwajcarskie banki,przedmiotem badań Komisji Bergiera były następujące sprawy:

  1. Restytucja aktywów z kont ofiar II WŚ;
  2. Aktywa rządu III Rzeszy oraz prywatne konta nazistowskich dygnitarzy;
  3. Handel złotem z III Rzeszą podczas wojny.

Mimo całej zachowawczości raportu, wyraźnie widać, że od samego początku cała branża bankowa w Szwajcarii była zainteresowana tym, żeby raczej ukręcić łeb wszelkim podejrzeniom pod swoim adresem, niż je wyjaśniać. Władze Szwajcarii niby próbowały wpływać na sektor bankowy, ale też nie jakoś przesadnie mocno. Można podejrzewać, że pośród przedstawicieli władz na różnych szczeblach zdania były podzielone, a sektor bankowy nie szczędził środków, aby uzyskać korzystne dla siebie rozwiązania.

Niniejszy artykuł dotyczy kwestii #1, pozostałe dwie zostawiam na później.

 

POWER, CORRUPTION & LIES

Tak więc chodziło o tzw. uśpione konta (ang. dormant accounts) w szwajcarskich bankach, w przeważającej większości należące do ofiar II WŚ i Holocaustu (większość wiadomo jakiej narodowości). Sprawa ta została poruszona przez Aliantów zaraz po zakończeniu wojny na paryskiej konferencji pokojowej w 1945r. Szwajcaria została wezwana do „odmrożenia” tych kont, czyli mówiąc po ludzku, do ujawnienia i oddania ich zawartości.  Jak to jednak zrobić w kraju, w którym tajemnica bankowa to niemal mit założycielski, a banki wcale nie kwapią się do współpracy?

W lutym 1947r. Rada Federalna podjęła próbę zmiany prawa, tak aby uzyskać większe uprawnienia kontrolne względem banków (chodziło oczywiście o wgląd w dane właścicieli aktywów). I rozpoczęła się kilkuletnia batalia z bankami, gdyż uaktywniło się Szwajcarskie Stowarzyszenie Bankierów (Schweizerische Bankiervereinigung – SBVg), bardzo wpływowa organizacja zrzeszająca olbrzymią większość helweckich instytucji finansowo-kredytowych. Nietrudno się domyślić, że presja Stowarzyszenia na polityków była skuteczna i próba zmiany prawa spełzła na niczym. Co ciekawe, SBVg poinformowało władze w Bernie, iż właśnie przeprowadziło wewnętrzne dochodzenie pośród swoich członków na temat aktywów ofiar II WŚ i wyszło im, że tych pieniędzy jest jedynie 0,5 mln CHF (czyli drobniaki, nie ma się co tym przejmować). Adolf Jann, dyrektor generalny UBS (i były przewodniczący SBVg w latach 1939-44) stwierdził otwarcie, że najlepiej by było, gdyby cala sprawa nie była więcej poruszana publicznie (Raport Bergiera, s.446).

Żydowskie złoto w alpejskich skarbcach
A to nie szwajcarscy bankierzy, tylko Smaug nie chce podzielić się złotem

Na nieszczęście dla pana Janna i jego kolegów, sprawa nie ucichła, gdyż uaktywnili się spadkobiercy ofiar, często zrzeszeni w większych organizacjach, które cierpliwie i nieustająco wywierały naciski. Długo jednak banki były w stanie odrzucać większość wniosków ofiar II WŚ, bądź ich spadkobierców, wykorzystując  istniejące przepisy, mnożąc bariery administracyjne czy też po prostu odwlekając decyzje w nieskończoność (sam upływ czasu często rozwiązywał „problem”). Dobrym przykładem takiego postępowania były wysokie opłaty administracyjne, które banki wprowadziły za złożenie wniosku o zbadanie uśpionych aktywów: w latach 60. było to średnio 250 CHF, a w latach 80. opłata wzrosła średnio do 750 CHF. Trzeba tutaj wspomnieć o tym, że większość kont ofiar Holocaustu zawierała relatywnie małe sumy pieniędzy. Według danych zebranych przez Komisję Bergiera ok. 70% kont zawierało kwoty poniżej 1000 CHF (Raport Bergiera, s.446). Może się to wydawać dziwne, bo kto by się kłopotał i trzymał tak małe pieniądze w Szwajcarii, tudzież kto by się kłopotał i próbował je potem odzyskać? Spadkobiercy jednak najczęściej nie mieli pojęcia o jakie kwoty, w jakich walutach bądź kruszcach chodzi. Ponadto nie zapominajmy, że siła nabywcza pieniądza w latach 30. i 40. była kilkakrotnie wyższa niż np. w latach 80. XX wieku: w przypadku franków szwajcarskich ponad 3 razy większa, w przypadku dolarów amerykańskich ok. 10 razy większa.

Żeby tego było mało, z upływem czasu banki zaczęły likwidować te uśpione konta i przejmować na własność aktywa, np. gdy opłaty administracyjne za prowadzenie konta znacząco się skumulowały. Komisja Bergiera potwierdziła też kilka przypadków celowego zacierania śladów po właścicielach tak zlikwidowanych kont. Po prostu niszczono wszystkie dokumenty na ich temat (gdy nie ma komputerów łatwiej to zrobić). Potwierdzono, że robiły to np. UBS czy Zürcher Kantonalbank. Praktyka ta została ukrócona dopiero w 1996r. dekretem federalnym powołującym ICE i nakazującym bezterminowe przechowywanie wszelkich dokumentów bankowych.

Raport Komisji wspomina też kilka przypadków, gdy pracownicy banków po prostu ukradli aktywa z likwidowanych uśpionych kont. Co grosza, banki decydowały się nie zgłaszać tych spraw do prokuratury, aby „uniknąć fali protestów publicznych”. Raport wspomina np. o wewnętrznym dochodzeniu niewymienionego z nazwy banku, który stwierdził, że niewymieniony z nazwiska wiceprezes przywłaszczył sobie w ten sposób 225 000 CHF (Raport Bergiera, s.447). Nie zgłoszono tego przypadku kradzieży, gdyż sprawca „dobrowolnie” zdecydował się oddać wszystko bankowi. Aż chciałoby się w tym miejscu zacytować „Przygody dobrego wojaka Szwejka”, gdzie niejaki Szymek z Budziejowic dosadnie wypowiedział się o przedstawicielkach pewnej innej profesji: „Bezczelne te kurwy są i zuchwałe”.

AGE OF CONSENT

Można by naprawdę długo kontynuować listę niecnych uczynków i wymieniać podobne przypadki, ale nie będziemy kopać leżącego. Zmierzając do konkluzji, życie pokazało, że zamiatanie tej sprawy pod dywan było najgorszym możliwym rozwiązaniem, bo wróciła ona do Szwajcarii w latach 90. i to z siłą tsunami. Zaczęło się od otwartych żądań Światowego Kongresu Żydów wobec Szwajcarii, ażeby ta w końcu oddała żydowskie aktywa, których właściciele zginęli w czasie II WŚ, bądź zapłaciła za nie rekompensatę.

Żydowskie złoto w alpejskich skarbcach
Wszystko się da ukryć w szwajcarskim banku. Czyżby?

Każdy wie, że z Żydami nie warto zadzierać, bo… mają władzę nad Hollywood i mogą zrobić czarny PR w filmach. A sytuacja zrobiła się dla Szwajcarii nieciekawa: pojawiały się coraz to nowe publikacje w sprawie uśpionych kont ofiar II WŚ, a media w USA nagłaśniały je i trąbiły wciąż o złośliwych Helwetach, którzy „ukradli złoto i nie chcą oddać”. Kilka stanów USA (m.in. Nowy Jork i Kalifornia) zagroziło całkowitym bojkotem produktów szwajcarskich i embargiem na nie. W 1995r. grupa organizacji żydowskich złożyła wspomniany juz pozew zbiorowy przeciw Szwajcarii przed amerykańskim sądem. Wspomniałem już, że to właśnie wtedy Rada Federalna powołała Komisję Bergiera dla wyjaśnienia zarzutów i ustalenia, czy państwo szwajcarskie jest winne, a jeśli tak to w jakim stopniu. Wtedy bankierzy prawdopodobnie zrozumieli, że tym razem się nie wywiną i również zgodzili się na współpracę z organizacjami żydowskimi. W 1996r. powstał Independent Committee of Eminent Persons (ICEP) zwany także Komisją Volckera, od nazwiska jej przewodniczącego. Można powiedzieć, że w przeciwieństwie do powołanej dekretem federalnym Komisji Bergiera, był to organ prywatny. W jego skład weszło trzech przedstawicieli organizacji żydowskich, trzech przedstawicieli banków szwajcarskich, a przewodniczącym mianowano Paula Volckera, byłego prezesa Rezerwy Federalnej USA. Pole działalności Komisji Bergiera było bardzo szerokie, bo dotyczyło wszelkich zarzutów wobec Szwajcarii w sprawach II WŚ. Zaś Komisja Volckera zajęła się tylko i wyłącznie uśpionymi kontami ofiar wojny.

Do pomocy Komisja zatrudniła 650 księgowych, którzy zbadali 4,1 mln rachunków bankowych z 6,8 mln, które w latach 1933-45 istniały w Szwajcarii w 254 bankach (82% wszystkich istniejących wówczas banków). Informacje o reszcie rachunków nie przetrwały w archiwach do 1996r., wobec czego nie dało się ich nijak zbadać. Opór banków przed udostępnieniem szczegółowych informacji był na początku spory, ale koniec końców tylko Genewski Bank Kantonalny odmówił udostępnienia archiwów. Ustalenia Komisji po trzech latach prac były następujące:

  • Zidentyfikowano ok. 54000 kont bankowych, które mogły należeć do ofiar II WŚ i Holocaustu.
  • Opublikowano w sumie ponad 25000 nazwisk ofiar, które z całą pewnością miały konta w bankach szwajcarskich.
  • Nie udało się stwierdzić jaka była dokładna wartość aktywów na tych kontach, jednak Komisja Volckera oszacowała, że wówczas wynosiła ok. 44,2 mln dolarów.
  • Szwajcarskie banki otrzymały od Komisji Volckera “rekomendację” zawarcia ugody w imieniu państwa szwajcarskiego z autorami pozwu zbiorowego w USA.

W wyniku „rekomendacji” ICEP dwa największe banki, Credit Suisse i UBS, zgodziły się wypłacić autorom pozwu odszkodowanie w wysokości 1.25 mld dolarów, co miało pokryć wszelkie żądania spadkobierców ofiar.

Do tego należy wspomnieć, iż po opublikowaniu raportu przez Komisję Bergiera, Rada Federalna zdecydowała się powołać specjalny fundusz zadośćuczynienia ofiarom Holocaustu w wysokości 200 mln CHF.

GUILT IS A USELESS EMOTION

Na sam koniec kilka wniosków ogólnych.

Po pierwsze, szwajcarskie banki po II WŚ same z siebie nie zrobiły nic, żeby zwrócić mienie spadkobiercom ofiar wojny i Holocaustu. Dopiero naciski międzynarodowe oraz organizacji żydowskich wymusiły zmianę podejścia.

Po drugie, banki aktywnie utrudniały spadkobiercom dochodzenie praw do aktywów, a nawet lobbowały za uciszeniem sprawy w Szwajcarii oraz na arenie międzynarodowej.

Po trzecie, banki w Szwajcarii praktycznie stanowiły państwo w państwie (kto wie, czy nadal tak nie jest). Władze Szwajcarii nie były po prostu w stanie narzucić im pewnych rozwiązań legislacyjnych.

Po czwarte, gwoli sprawiedliwości, kwota 44,2 mln dolarów, która ICEP potwierdziła jako należącą do ofiar wojny, nie mogła mieć decydującego wpływu na rozwój i dobrostan sektora bankowego w Szwajcarii, ponieważ była zbyt mała w porównaniu do wszystkich aktywów, jakimi banki szwajcarskie od II WŚ obracały (stanowiła zaledwie jej promil). W jaki sposób Szwajcarzy jeszcze bardziej się wzbogacili po II WŚ to osobna kwestia, ale widać wyraźnie, że aktywa ofiar II WŚ stanowią naprawdę niewielki odsetek całości.

Po piąte, koszty: budżet Komisji Bergiera wyniósł 22 mln CHF (zapłacił szwajcarski podatnik), zaś koszt działania Komisji Volckera zamknął się w 300 mln CHF (zapłaciły banki). Dodając do tego wysokość ugody sądowej (1.25 mld USD), koszt całej „zadymy” wielokrotnie przewyższył wartość pieniędzy, które sobie banki przywłaszczyły po ofiarach II WŚ. Po co więc to wszystko było?

Ciężko dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, tutaj możemy jedynie domniemywać. Postawa typu „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan teraz zrobi?” mogła wynikać ze zwykłej chciwości. Mogła również wynikać z poczucia siły i bezkarności. Być może bankierzy za wszelka cenę chcieli utrzymać opinie o najbardziej wiarygodnym i najbezpieczniejszym skarbcu świata, nie patrząc na realne straty, jakie przez taką postawę ponosi państwo? Możliwe, że chodziło też o postawienie granicy władzom federalnym, pokazanie im, że „nic nam nie możecie zrobić bez naszej wiedzy i zgody”. A może po prostu postawa ta była wypadkową wszystkich powyższych czynników?

Dość powiedzieć, że obecnie banki wysyłają takie listy do spadkobierców ofiar:

«Viewed from today’s perspective, our institution’s behaviour towards your mother must clearly be described as untenable. Although the refusal to provide any information on the account held by the late Mr. Felix L. may have been in line with the legal view and practice prevailing in Switzerland at the time, the fact that your family’s case was proved to be justified was completely ignored. We should like to apologise unreservedly to you and your family and assure you that the attitude manifested in this case in no way reflects our approach today.» (Raport Bergiera, s.456)

«Oceniając tę sytuacje z dzisiejszej perspektywy, postawa naszej instytucji wobec pańskiej matki musi jasno zostać nazwana karygodną. I chociaż odmowa ujawnienia jakichkolwiek informacji na temat konta zmarłego pana Felixa L. mogła być zgodna z prawem oraz ówczesną praktyką, to fakt, iż sprawa pańskiej rodziny była solidnie uzasadniona, został całkowicie zignorowany. Chcielibyśmy szczerze przeprosić pana i pańską rodzinę i zapewnić, że dotychczasowa postawa w żaden sposób nie odzwierciedla naszego obecnego podejścia. » (tłum. wł.)

 

Autor: Szymon Orzechowski

Komentarze