Strona główna Polityka Taśmy Kaczyńskiego. Tak prezes PiS załatwia interesy (Nagranie w treści).

Taśmy Kaczyńskiego. Tak prezes PiS załatwia interesy (Nagranie w treści).

10
0

Taśmy Kaczyńskiego. Tak prezes PiS załatwia interesy (Nagranie w treści). 

Jak zapłacić za przygotowania do budowy potężnego wieżowca na warszawskiej Woli? Tym problemem zajmuje się Jarosław Kaczyński na nagraniu ujawnionym przez „Gazetę Wyborczą”. Prezes PiS daje się poznać jako biznesowy negocjator, świetnie obeznany w sytuacji powiązanej z partią spółki Srebrna. Deklaruje, że wszystkie koszty zostaną pokryte. Problem w tym, że pieniądze nie trafiają ostatecznie do rąk odpowiedzialnego za przygotowania przedsiębiorcy.

Sprawa dotyczy 190-metrowych bliźniaczych wież zwanych roboczo „Srebrna Tower” lub od nazwiska Jarosława Kaczyńskiego „K-Tower”. Kłopoty zaczynają się, kiedy w czerwcu 2018 r. projekt zostaje wstrzymany. Odpowiedzialny za niego austriacki biznesmen Gerald Birgfellner słyszy od członków zarządu Srebrnej, że projekt trzeba na jakiś czas wstrzymać.

Zaniepokojony (tym bardziej, że poniósł już niemałe koszty związane z przygotowaniami do rozpoczęcia budowy) Austriak zwraca się o organizację spotkania z prezesem PiS. Obu panów łączą odległe powiązania rodzinne. W sumie, jak pisze Wyborcza, takich spotkań z Kaczyńskim Birgfellner odbywa w ciągu 14 miesięcy pracy nad projektem aż 16. Zapadały na nich najważniejsze decyzje biznesowe dotyczące Srebrnej i budowy wieżowców.

Dlaczego rozmowy toczono z prezesem Prawa i Sprawiedliwości? Jarosław Kaczyński jest członkiem rady Instytutu imienia Lecha Kaczyńskiego, który jest właścicielem spółki Srebrna. W Srebrna Tower miały się znaleźć hotel, powierzchnie biurowe i siedziba Instytutu. Inwestycja miała kosztować około 300 mln euro, czyli 1,3 miliarda złotych. Gerald Birgfellner po wykonaniu projektu miał dostać wynagrodzenie w wysokości 3 proc. całej inwestycji, czyli około 39 mln złotych.

Wieżowiec na Srebrnej i wielka polityka

Nagrane i obszernie cytowane przez GW spotkanie odbyło się 27 lipca 2018 r. Trwało ponad godzinę. Udział, poza prezesem PiS i Birgfellnerem wzięli kuzyn Kaczyńskiego Grzegorz Tomaszewski, a także tłumaczka i zarazem wspólniczka Austriaka.

Kaczyński tłumaczy, że powodem wstrzymania planów budowy jest polityka. Konkretnie – start Jana Śpiewaka w wyborach na prezydenta Warszawy, który zarzucił partii Kaczyńskiego, że ta stawia drapacz chmur. – Doszły nowe elementy, operacja Śpiewaka. Nowego kandydata na prezydenta. Postawił zarzuty: partia buduje wieżowiec – mówi.

Sprawa była kłopotliwa dla Kaczyńskiego, bo szum wokół inwestycji Srebrnej podniósł się już kilka miesięcy wcześniej – po tekście Wyborczej, sugerującym, że spółka chce sprzedać działkę za 160 mln złotych. Jarosław Kaczyński obawiał się więc wpływu sprawy na wynik partii, a wyborcze zwycięstwo było dla partii kluczowe. – Póki nie będą rozstrzygnięte [wybory – przyp. red.]…, po pierwsze, nie dostaniemy wuzetki [warunków zabudowy – przyp. red.], jak nie wygramy tych wyborów, po drugie, w tej chwili jest jeszcze do tego atak z jeszcze jednej strony.

Temat wyborów, i uzależnionej od ich wyniku przyszłości inwestycji na Woli powraca jeszcze pod koniec rozmowy. – Powrót projektu jest możliwy, tylko jeżeli będzie bardzo dobry zbieg okoliczności. W Warszawie wygrać będzie bardzo trudno. W Polsce łatwiej, ale też niełatwo, natomiast to jest dużo bardziej prawdopodobne, niż wygrać w Warszawie – analizuje.

Kaczyński chce zapłacić, ale nie płaci

Głównym tematem rozmowy są kwestie związane z płatnościami za usługi Birgfellnera, a precyzyjniej – kierowanych przez niego spółek. Austriak oraz tłumaczka próbują przekonywać, że sytuacja polityczna była już znana od 14 miesięcy, kiey zaczynali wykonywać prace na rzecz Srebrnej. Po raz kolejny przedstawiają wymagane rachunki oraz sprawozdania, przedstawiają też stan negocjacji umów z innymi firmami. Kaczyński dobrze rozumie problem, ale uważa, że Srebrna nie może opłacić rachunków Austriaka. Przynajmniej zgodnie z prawem.

– Wszystko wiem, przecież ja nie chcę nikogo oszukiwać – mówi prezes. – Ja wiem, że to było robione dla nas. Ja bym chciał zapłacić, tylko muszą być do tego podstawy w papierach. Gdyby do tych wszystkich opracowań, które tu są, były dołączone rachunki – mówi.

Kilka minut później wychodzi z niecodzienną propozycją: – Realia są takie – albo będą jakieś te dodatkowe rachunki, bo my po prostu ich potrzebujemy, albo jest druga droga, i tu nie traktujcie jej jako wojenną. To znaczy, że wy wysuniecie roszczenia o charakterze sądowym.

Tu do rozmowy włącza się Grzegorz Jacek Tomaszewski, prywatnie kuzyn Kaczyńskiego: – Jeżeli wy wystąpicie na drogę sądową i dostaniecie wyrok sądu do zapłaty, to wtedy jest podstawa do zapłacenia przez Srebrną. Rozumiecie?

Tłumaczka i Austriak nie są przekonani. Ich zdaniem sprawa ujrzy wówczas światło dzienne, bo dokumenty łatwo mogą wyciec z sądu, a rozgłosu wszyscy chcą uniknąć. – To będzie przecież medialnie jeszcze gorzej, niż gdyby się po cichu pracowało dalej – sugeruje tłumaczka.

Ale Kaczyński nalega. – Ja innej możliwości, żeby zapłacić, nie chcę was oszukiwać, nie widzę. Wiem, że ta robota była robiona dla nas, i wiem, że trzeba zapłacić – mówi. Wtrąca przy tym, że problemy z inwestycją robią władze Warszawy, które nie chcą wydać pozwoleń na budowę wieżowców.

– Tamci nielegalnie nam to uniemożliwiają. I w związku z tym nie mamy innego wyjścia jak to załatwić, ponieważ jesteśmy uczciwi i chcemy załatwić sprawy finansowe – mówi Austriakowi prezes, dodając, że nie wyklucza pozwu przeciw stołecznemu ratuszowi oraz politykom Platformy Obywatelskiej, którzy odgrażali się, że nigdy nie pozwolą na budowę.

Austriak czuje się oszukany. „Gazeta Wyborcza” pisze, że w jego imieniu mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois wysłali do warszawskiej prokuratury zawiadomienie o „uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego”. Austriacki biznesmen zarzuca prezesowi partii rządzącej „dokonanie oszustwa wielkich rozmiarów”.

– Mam nadzieję, że postępowanie w tej sprawie nie zostanie upolitycznione. W przeciwnym wypadku, ze względu na to, że czyn został popełniony na szkodę obywatela Austrii, rozważymy wystąpienie o wszczęcie postępowania przez prokuraturę w Wiedniu – poinformował dziennikarzy GW Roman Giertych.

NAGRANIE DO POBRANIA (kliknij aby pobrać)

 

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

Komentarze