Strona główna Ciekawostki Rzecznik dyscyplinarny Ziobry chce zawiesić dwie sędzie z Katowic za zadanie pytania...

Rzecznik dyscyplinarny Ziobry chce zawiesić dwie sędzie z Katowic za zadanie pytania prawnego do SN

10

Rzecznik dyscyplinarny Ziobry chce zawiesić dwie sędzie z Katowic za zadanie pytania prawnego do SN

Rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik postawił zarzuty dyscyplinarne uchybienia godności sędziego i zarzucił przekroczenie uprawnień dwóm sędziom, które wykonały wyrok TSUE. To kara za to, że miały odwagę zapytać o legalność nowej KRS i legalność awansowanych przez nią sędziów. Radzik chce też zawieszenia obu sędzi w obowiązkach służbowych

Nominat ministra Zbigniewa Ziobry błyskawicznie wszczął postępowanie dyscyplinarne przeciw sędziom Aleksandrze Janas i Irenie Piotrowskiej z Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Tak się spieszył, że zarzuty dyscyplinarne postawił im w niedzielę 15 grudnia.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik postawił sędziom zarzut „popełnienia przewinienia dyscyplinarnego”.

Warto przytoczyć dłuższy fragment ze względu na jego zdumiewającą konstrukcję. Według Radzika sędzie „w dniu 11 grudnia 2019 r., w Katowicach uchybiły godności urzędu w ten sposób, że jako funkcjonariusze publiczni, odpowiednio przewodnicząca i członek składu orzekającego w sprawie Sądu Apelacyjnego w Katowicach (…) przekroczyły swoje uprawnienia w ten sposób, że przyznając sobie kompetencje do ustalania i oceny sposobu działania konstytucyjnych organów państwa w zakresie sposobu wyboru części członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposobu powołania sędziego sprawozdawcy w tej sprawie [w której obie sędzie orzekały -red.] w osobie sędziego Sądu Apelacyjnego w Katowicach (…), wzięły udział w wydaniu postanowienia o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu zagadnienia prawnego, którego treść stanowiła bezprawną ingerencję w ustawowy sposób powołania sędziów do składów orzekających”.

Sędzie Aleksandra Janas i Irena Piotrowska zasiadały w składzie razem z sędzią Grzegorzem Misiną, który awans do sądu apelacyjnego dostał od nowej, powołanej w niekonstytucyjny sposób KRS. Na rozprawie 11 grudnia ten skład orzekający miał zbadać apelację od wyroku rozwodowego Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Ale obie sędzie nabrały wątpliwości, czy sędzia Misina może orzekać, czy jest właściwie powołanym sędzią. Dlatego zadały pytanie prawne do Sądu Najwyższego o status sędziego z nominacji nowej KRS i czy może wydawać legalne wyroki. Sędzia Misina złożył do tego zdanie odrębne.

I już dnia następnego rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. W sumie tego samego dnia obie sędzie zadały cztery podobne pytania prawne do Sądu Najwyższego.

Radzik grzmi o łamaniu Konstytucji

Zdaniem Przemysława Radzika katowickie sędzie korzystając z prawa do zadawania pytań prawnych do SN, co jest normalną procedurą, mogły nawet złamać Konstytucję, która mówi, że sędziów powołuje . Zarzuca im też przekroczenie uprawnień z art. 231 kodeksu karnego.

Zarzut jest nieprzypadkowy, bo dzięki temu sprawę dyscyplinarną rozpozna Izba Dyscyplinarna przy sądzie Najwyższym – obsadzona przez nową KRS, głównie byłymi współpracownikami ministra Ziobry. Rzecznik podkreśla, że sędzie działały na „szkodę interesu publicznego w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”.

Radzik zwróci się też do Izby Dyscyplinarnej, by do czasu rozpoznania przez nią dyscyplinarki, zawiesił obie sędzie w czynnościach służbowych.

Działanie nominata Ziobry nie dziwi. Obecna nie chce bowiem dopuścić do podważania legalności nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej. A badanie ich legalności nakazał TSUE w niedawnym wyroku. Dlatego idzie na wojnę z niezależnymi sędziami i chce ich karać za niezależność oraz wyrzucać z zawodu. Represje od miesięcy dotykają już niepokornych sędziów w postaci dyscyplinarek.

chce też ich uciszyć, forsując niezgody z Konstytucją projekt ustawy represyjnej, zakładającej ostre sankcje dla sędziów i szykany za niezależność, m.in. za badanie legalności nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej. Ta ustawa ma zdławić niezależność sędziów i podporządkować ich władzy.

Sędziowie represjonowani za działalność orzeczniczą i wykonanie wyroku TSUE

Za wykonanie wyroku TSUE i podważanie legalności nowej KRS oraz Izby Dyscyplinarnej cenę w postaci dyscyplinarek – oprócz katowickich sędziów – płacą też:

1. Sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, który jako pierwszy w Polsce wykonał wyrok TSUE. Zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia kandydatów do nowej KRS. I za to spadł na niego grad represji.

2. Sędziowie z Sądu Okręgowego w Krakowie. Rafał Lisak, Wojciech Maczuga, Kazimierz Wilczek jeszcze przed wyrokiem TSUE chcieli zbadać status asesora, których wydał wyrok w pierwszej instancji. Chcieli sprawdzić czy powołała go nowa KRS i tylko za to dostali zarzuty dyscyplinarne. Potem okazało się, że asesora powołała stara, legalna KRS.

3. Sędzia Krystian Markiewicz z Katowic, szef Iustitii. Dostał aż 55 zarzutów za list, odezwę do sędziów, w której podważał legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej.

Uderzenie w Markiewicza miało wyglądać na spektakularne, bo jest liderem Iustitii, największego stowarzyszenia sędziów w Polsce, które broni niezależności wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie nie dali się jednak zmrozić ilością zarzutów.

4. Sędzia Anna Bator-Ciesielska z Sądu Okręgowego w Warszawie. Ona z kolei ma dyscyplinarkę za to, że nie chciała orzekać z rzecznikiem dyscyplinarnym Przemysławem Radzikiem i za to, że zakwestionowała jego status jako sędziego delegowanego. Sędzia w tej sprawie zadała pytania do TSUE. Nie chciała orzekać z Radzikiem, bo jego nazwisko pojawiło się w kontekście hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości.

Sędzia 6 grudnia dostała w związku z tą sprawą 5 zarzutów dyscyplinarnych, również za to, że miała odwagę rozmawiać z prasą.

Komentarze

Jak oceniasz ten artykuł ?