Strona główna Ciekawostki Ryszard Terlecki dzwoni do Jarosława Kaczyńskiego. Wyciekło nagranie

Ryszard Terlecki dzwoni do Jarosława Kaczyńskiego. Wyciekło nagranie

30

Ryszard Terlecki dzwoni do Jarosława Kaczyńskiego. Wyciekło nagranie

Nie milkną echa po przegranym przez PiS głosowaniu ws. odroczenia posiedzenia Sejmu. Nie wziął w nim udziału m.in. wicepremier Jarosław Kaczyński. Szef klubu PiS i wicemarszałek Ryszard Terlecki tym razem nie zadbał o partyjną dyscyplinę. Wcześniej było inaczej. Dowodem niech będzie nagranie, do którego dotarła Wirtualna .

“Dzień dobry. O, słyszę, że pan prezes już jedzie. Sprawdzamy kworum, tak że na spokojnie…”. Tymi słowami Ryszard Terlecki miał przypomnieć Jarosławowi Kaczyńskiemu o głosowaniach na sali plenarnej podczas poprzedniego posiedzenia Sejmu.

Tym razem – na obecnie trwającym posiedzeniu – wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS tego nie zrobił.

Jarosław Kaczyński i telefon od Terleckiego. Szef klubu PiS zdaje relację

Wcześniej z dyscypliną polityków PiS – jeśli chodzi o obecność podczas głosowań – także bywały problemy. O wszystko dbał jednak szef klubu parlamentarnego PiS, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, który – jak trzeba było – potrafił zadzwonić z fotela marszałka do samego Jarosława Kaczyńskiego, by przypomnieć o głosowaniach i konieczności zebrania kworum.

Taka sytuacja miała miejsce podczas posiedzenia Sejmu kilka tygodni temu. Obrady prowadził wicemarszałek Terlecki. Podczas sprawdzania kworum – i przed głosowaniami nad wnioskami formalnymi – szef klubu PiS – z fotelu marszałka – po prostu sięgnął po telefon i zadzwonił do prezesa. Rozmowa się nagrała, scenę zarejestrowały sejmowe kamery.

Sytuację można obejrzeć na krótkim nagraniu wideo, do którego dotarła Wirtualna (nagranie prezentujemy powyżej). Terlecki mówi na nim: – Dzień dobry. O, słyszę, że pan prezes już jedzie. Sprawdzamy kworum, tak że na spokojnie…

Później uspokaja: – Jeszcze jest czas…

By na końcu dodać: – No, podobno jest źle, podobno jest źle. Znaczy dziś… No wiem, wiem. Dzisiaj jest to samo.

Gorzej z dyscypliną było na przerwanym posiedzeniu Sejmu w tym tygodniu.

Wtorek, 20 października. Parlamentarzyści mają pracować nad przygotowanymi przez posłów PiS przepisami o przeciwdziałaniu pandemii . Posiedzenie nie trwa długo: klub Koalicji Obywatelskiej zgłosił wniosek o odroczenie obrad Sejmu do środy. Powód? Zbyt mało czasu, by przedstawiciele opozycji mogli zapoznać się z projektami partii rządzącej.

Wniosek Koalicji Obywatelskiej zostaje przegłosowany, PiS zostaje na lodzie, a posiedzenie Sejmu zostaje odroczone. Przyczyna: dyscyplina po stronie opozycji i nieobecność podczas głosowania kilkudziesięciu polityków partii rządzącej. W głosowaniu nad wnioskiem opozycji nie brało udziału niemal 30 parlamentarzystów PiS. W tym premier Mateusz Morawiecki i przebywający na domowej kwarantannie wicepremier Jarosław Kaczyński.

Po tych wydarzeniach jeden z polityków Zjednoczonej Prawicy przyznał nam, że jest to “porażka wizerunkowa władz klubu” i “pokaz braku skuteczności”. – Zrzucamy winę na opozycję, że przedłuża prace Sejmu, budujemy jej mit “sprawczości”, a prawda jest taka, że wystarczyłoby zadbać o dyscyplinę w naszym klubie, żeby całego zamieszania nie było. Nie mieliśmy dobrego przepływu informacji. Słusznie zbieramy za to bęcki – stwierdził nasz rozmówca.

Inni tłumaczyli, że członkowie rządu, na czele z premierem i wicepremierami, po prostu nie zostali poinformowani, że przed południem odbędą się głosowania – m.in. nad wnioskiem opozycji. – Zabrakło czujności – usłyszeliśmy.

Komentarze

Jak oceniasz ten artykuł ?