Strona główna Państwo PiS zakazuje mówić o tym, że sprowadza imigrantów.

PiS zakazuje mówić o tym, że sprowadza imigrantów.

24
0

PiS zakazuje mówić o tym, że sprowadza imigrantów.

Jak się poczują wyborcy PiS, gdy w końcu dowiedzą się, że partia znowu ich oszukała? Ministrowie mają zakaz mówienia o sprowadzaniu imigrantów do Polski. Mimo to są oni sprowadzani tysiącami. Trwa największa w historii naszego kraju operacja imigrancka. Rząd wydaje ogromne ilości zezwoleń na pobyt i pracę, ale stara się to ukrywać przed swoim elektoratem. Przed wyborami wyłączono nawet rządową stronę, która prezentuje statystyki tego zjawiska. Społeczeństwo ma nie wiedzieć.

Ludzie przecierają oczy ze zdumienia i pytają skąd w naszych miastach i miejscowościach pojawiło się tak dużo imigrantów. Jarosław Kaczyński i jego podwładni bardzo krytykowali Donalda Tuska i Ewę Kopacz za sprawę imigracja. Już wtedy była to czysta hipokryzja, bo wszyscy mają świadomość, że imigracja jest Polsce potrzebna. Ale propisowskie szczuły równo.

PiS zakazuje mówić o tym, że sprowadza imigrantów.

Dlaczego? Bo większość młodych aktywnych zawodowo ludzi ucieka z naszego kraju szukać lepszego życia poza jego granicami. Bo program 500 Plus nie przyniósł efektów w postaci wzrostu liczby urodzeń. I wreszcie dlatego, że imigranci nie będą narzekać, tylko pokornie zagłosują na obecną władzę, jak już będą mogli. Bo w końcu dostali zezwolenie na pracę, prawda? Plan PiS jest bardzo sprytny. Ta partia, która doszła do władzy na kseonofobicznych hasłach i strachu przed imigrantami, tworzy im teraz doskonałe warunki do  pracy. I sprowadza imigrantów islamskich – m.in. z Filipin, ale też Pakistanu czy krajów arabskich Afryki. Wszystko można sprawdzić w serwisie rządowym.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=rc2RWksD_P0?feature=oembed]

Media i komentatorzy już o tym piszą i mówią, ale tego nie zobaczycie w TVP.

„Resorty dostały z Nowogrodzkiej zakaz mówienia o przyjmowaniu imigrantów, może to robić tylko minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński. Zakaz ma obowiązywać do końca maratonu wyborczego w 2020 r., „żeby nie szkodzić partii”. – ujawniła Rzeczpospolita.

 

źródło: rzeczpospolita.pl
Komentarze