Strona główna Polityka PiS wprowadza tajemniczy przepis o dniach wolnych od pracy. Chodzi o wybory?

PiS wprowadza tajemniczy przepis o dniach wolnych od pracy. Chodzi o wybory?

9

PiS wprowadza tajemniczy przepis o dniach wolnych od pracy. Chodzi o wybory?

Przyjęta w nocy ustawa daje premierowi możliwość ustanowienia dodatkowego dnia wolnego od pracy w m.in. w trakcie trwania stanu epidemii. Posłowie PiS tłumaczą, że chodzi o „zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego”. Jednak wiele wskazuje na to, że za tą poprawką kryje się coś jeszcze.

  • – To dla wyborów nie ma żadnego znaczenia, proszę mi wierzyć – mówi Onetowi Henryk Kowalczyk z PiS
  • Koalicja Obywatelska jest jednak innego zdania i dlatego posłowie tego klubu głosowali przeciw
  • Z informacji Onetu wynika, że może chodzić o możliwość przesunięcia wyborów na dzień powszedni, który zostałby jednorazowo zmieniony na wolny od pracy decyzją premiera

Sejmowy ekspres

To był kolejny sejmowy ekspres. Licząca ponad 100 stron ustawa zwana „Tarczą 2.0” pojawiła się w Sejmie przedwczoraj po południu. Po burzliwych obradach komisji finansów i nocnych głosowaniach, została przyjęta. Teraz zajmie się nią Senat. W trakcie prac nad ustawą Sejm odrzucił prawie wszystkie poprawki opozycji. Przyjął te zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość.

W gąszczu zmienianych przepisów szczególną uwagę przykuwa jeden. Niepozorny, ale zaskakujący. Posłowie PiS zaproponowali zmianę w ustawie o dniach wolnych od pracy.

Nowy przepis ma brzmieć: „W przypadku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, dniem wolnym od pracy jest także dzień określony przez Prezesa Rady Ministrów, w drodze rozporządzenia”.

Premier ma się w tym przypadku kierować zapewnieniem „bezpieczeństwa zdrowotnego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”. Skąd ta poprawka i po co w trakcie trwania epidemii dodatkowy dzień wolny? Zgłaszający tę zmianę na posiedzeniu komisji finansów jej przewodniczący Henryk Kowalczyk tego nie uzasadnił. A żaden z posłów opozycji o to nie spytał.

Dziś w rozmowie z Onetem Izabela Leszczyna przekonuje, że opozycyjni posłowie chcieli tę sprawę zgłębić, ale nie mogli. – Na pracę w komisji mieliśmy wczoraj ledwie 2 godziny. Przewodniczący Kowalczyk zdecydował, że pytań nie będzie. Protestowaliśmy, ale bez skutku – tłumaczy posłanka Koalicji Obywatelskiej.

KO ostatecznie zagłosowała przeciw: – Nie mogliśmy inaczej zrobić, bo nikt nie chciał tłumaczyć, po co ta poprawka. Za każdy dzień wolny de facto płaci pracodawca – mówi Leszczyna.

“Poczta nie zdąży, przesuńmy termin”

Wiele wskazuje na to, że ta zmiana mniej ma wspólnego z faktyczną chęcią walki z epidemią koronawirusa, a więcej z wyborami prezydenckimi. Prawo i Sprawiedliwość chce, by odbyły się zgodnie z ustalonym na 10 maja terminem.

Przygotowało nawet zmiany w Kodeksie Wyborczym, które likwidują klasyczne głosowanie w lokalach wyborczych. W zamian nasz głos mamy wrzucić do specjalnej skrzynki. Wcześniej Poczta Polska pod adres każdego wyborcy ma dostarczyć kartę do głosowania.

W tym samym pakiecie zmian znalazł się również przepis, który umożliwia marszałek Sejmu zmianę już ustalonego terminu wyborów w czasie trwania stanu epidemii.

Wielu konstytucjonalistów zwraca uwagę, że byłoby to złamanie prawa, zwłaszcza, że rząd nie chce wykorzystać możliwości wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Takie rozwiązanie przewiduje , ale wiązałoby się ono z automatycznym przesunięciem wyborów przynajmniej o 90 dni.

Nie jest tajemnicą, że im szybciej odbędzie się głosowanie, tym większe szanse na triumf ma urzędujący .

10 czy 17 maja?

Do tej pory politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach przekonywali, że nowy termin wyborów może zostać wyznaczony na niedzielę 17 maja. Z informacji Onetu wynika, że w grę wchodzą jednak również inne terminy. Wszystko zależy od tego, kiedy wejdą w życie zmiany w Kodeksie Wyborczym.

A to wciąż nie jest pewne, bo ustawa jest teraz w Senacie, który ma 30 dni na zajęcie stanowiska. Jeśli izba wyższa parlamentu maksymalnie wykorzysta przewidziany dla niej czas, nowe prawo może zacząć obowiązywać w okolicach 6-7 maja, czyli zaledwie kilka dni przed zaplanowanymi na 10 maja wyborami.

Wątpliwe, by Poczta Polska była w stanie rozesłać w ciągu kilkudziesięciu godzin ok. 30 milionów kart do głosowania. I dlatego partia rządząca chce uzyskać możliwość niewielkiego przesunięcia terminu wyborów. I chce mieć szerszy pakiet możliwości niż teraz. Wbrew obiegowej opinii głosowanie wcale nie musi się odbyć w niedzielę. wyraźnie mówi o „dniu wolnym od pracy”.

Może to być sobota. Ale też inny dzień, jeśli będzie wolny od pracy. Czy tak należy odczytywać propozycję zmian w prawie, która daje premierowi możliwość ustalenia dodatkowego dnia wolnego w trakcie stanu epidemii?

Szef sejmowej komisji finansów przekonuje nas, że uzasadnienie jest zupełnie inne. Choć trzeba przyznać, że jego tłumaczenie jest dość karkołomne: – Chodzi o przypadek, kiedy epidemia występuje np. w okolicach świąt majowych, czy Bożego Ciała, żeby już nie zmieniać specjalnie ustawy o dniach wolnych, tylko dać to upoważnienie rządowi.

I dodaje: – To dla wyborów nie ma żadnego znaczenia, proszę mi wierzyć – mówi Onetowi Henryk Kowalczyk z PiS.

Izabela Leszczyna w to tłumaczenie jednak nie wierzy (KO): – Może niech od razu zawieszą Konstytucję i wprowadzą rządzenie poprzez dekrety Morawieckiego? – pyta retorycznie.

Komentarze

Jak oceniasz ten artykuł ?