Strona główna Gospodarka Niemcy od lat oszukują – euro, „uchodźcy”, VW – co jeszcze …?

Niemcy od lat oszukują – euro, „uchodźcy”, VW – co jeszcze …?

64

Volkswagen systematycznie od lat oszukiwał klientów instalując w swoich samochodach elektronikę fałszującą wyniki pracy silników dieslowskich (tak wysokość spalania, jak i jego efekt zdrowotny) – jednocześnie walcząc o zaostrzenie kryteriów środowiskowych – które „tylko silniki VW mogłyby spełniać”. Powiedzieć, że szambo właśnie wybiło w Niemczech – byłoby „understatement of the year”…

To testy przeprowadzone w USA zdemaskowały oszustów i VW grozi tam seria procesów oraz wielomiliardowa grzywna (maksymalnie 18 mld dolarów – jak na razie VW przeznaczył 7,3 miliarda na ew. koszty). Zmanipulowane pojazdy sprzedawano również w Europie, ale tutaj panuje cisza, bo Europa pod niemieckim butem ani śmie pisnąć.

Właśnie pozwoliła sobie narzucić niemieckie „rozwiązanie problemu uchodźców” – które żadnym rozwiązaniem nie jest, a jedynie źródłem nowych kłopotów, praktycznie odsyłając do lamusa  przesłanki dalszej europejskiej współpracy.

Niemcy ciągle nas oszukują - euro, "uchodzcy", VW - co jeszcze...?

Ale wracając do kantów Volkswagena, to wydaje mi się, że na czysto niemiecką chucpę – jesteśmy znakomici i tak w ogóle Uber Alles – nałożyły się także wymagania typowe dla dzisiejszego korporacyjnego biznesu.

Bo firmy mają przynosić akcjonariuszom zyski co kwartał – i nie ma dziś miejsca na długotrwałe strategie i dalekosiężne plany – kasa ma wpływać regularnie i natychmiast – czego efektem jest rabunkowe podejście „na skróty” do wszystkiego – ludzi, środowiska i zasobów naturalnych, a nawet reputacji.

Produkty mają mieć obecnie krótką, ściśle określoną żywotność – by regularnie trzeba było je wymieniać – a akcjonariusze cały czas „byli happy”.

Znając niemiecką gruntowność i brak polotu – zaczęli z teutońskim zacięciem projektować i wytwarzać buble – i jak we wszystkim, za co się biorą – okazali się „być w tym najlepsi”… 🙂

A że mimo wszystko nie mogło się pomieścić im w głowach, że faktycznie ich produkty zaczęły  „być do bani” – bo przecież nadal powinny być „po niemiecku solidne” – to zaczęli po cichu, zakulisowo „ustawiać” przeprowadzane testy – jak to parę lat temu było z głosowaniem w Niemczech na „samochód roku”, czy testami opon samochodowych – http://m.onet.pl/moto/aktualnosci,d7dej

A teraz dochodzi sprawa VW… – naprawdę „źle się dzieje w państwie duńskim” – a smród idzie na cały świat.

Ta obecna afera nie jest moim zdaniem czymś odosobnionym – i należy się liczyć z kolejnymi rewelacjami, dotyczącymi różnych branż i wielu produktów – bo globalizacja i turbo-kapitalizm chyba nie całkiem Niemcom służą – w swej krótkowzroczności i w imię doraźnych zysków ostatnio gruntownie zniszczyli południe Europy i prawdopodobnie wkrótce doprowadzą do rozpadu strefy euro, a pewnie też i całej Unii.

Bo w ostatnich latach:

  • przy przechodzeniu na euro jako jedyni ustawili jego kurs tak, że praktycznie obniżyli swoje koszty aż o 21% – zalewając Europę tańszymi produktami oraz niszcząc konkurencję – np. Francja straciła ponad milion stanowisk pracy w przemyśle, a Grecji „opłacało się” nawet importować z Niemiec;
  • jako pierwsi złamali w 2003 kryteria z Maastricht w/s wysokości deficytu budżetowego – dając sygnał pozostałym krajom;
  • lege artis zmodyfikowali na swój użytek Traktat Lizboński, zastrzegając sobie prawo niestosowania się do tych postanowień Brukseli, które ich Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodne z konstytucją niemiecką.

(Ale uczynili to dopiero wtedy, kiedy reszta Europy – usilnie przez nich poganiana (pamiętacie bezprzykładną nagonkę w 2009 r. na Prezydenta Kaczyńskiego?) – już zdążyła przyjąć Traktat Lizboński – w całości, bez modyfikacji – definitywnie pozbawiając się resztek suwerenności.

A jego konsekwencją jest np. przegłosowanie na wtorkowym posiedzeniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych zasad przyjmowania „uchodźców” – narzucając je nawet krajom temu przeciwnym – bo wg Lizbony zasada większościowa zastąpiła dotychczasowy konsensus.)

Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że tylko „narody wybrane” skłonne są do takiej chucpy, bo uważają, że nie obowiązują ich reguły gry narzucane pozostałym uczestnikom. Ale jak wiadomo – „kłamstwo ma krótkie nogi” – i historia dowodzi, że taka zabawa zwykle szybko się kończy i trwa max dwa – trzy pokolenia.

Komentarze