Strona główna Państwo Kuchnia “Nowoczesnej” polityki

Kuchnia “Nowoczesnej” polityki

22

Zbigniew Stonoga ujawnił wewnętrzną korespondencję partii Ryszarda Petru. W setkach maili opisana jest kuchnia polityki, ale też wątpliwe sprawy finansowe Nowoczesnej. 

Kuchnia

Korespondencja pochodzi z końca września i dwóch pierwszych tygodni października. Jest prowadzona między Petru i jego najbliższymi współpracownikami.

– Korespondencja została ujawniona i uzyskana w wyniku przestępstwa. Dalsze jej rozpowszechnianie i udostępnianie również będzie przestępstwem – ostrzega komitet wyborczy Nowoczesnej. Działanie Stonogi jest brutalnym przekraczaniem granic. W partyjnych wiadomościach są jednak rzeczy, które trudno przemilczeć. Mowa jest na przykład o finansowych niejasnościach kampanii.

Maile zostały wykradzione ze skrzynki znanego PR-owca, Rafała Szymczaka, który działa na rzecz Nowoczesnej. Szymczak wcześniej współpracował m.in. z Jackiem Kuroniem, Michałem Bonim, z Bogdanem Klichem, gdy ten był ministrem obrony. Zimą 2015 roku jego firma Profile wygrała przetarg w Państwowej Komisji Wyborczej. Na „opracowanie strategii i schematu komunikacji” w trakcie majowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych, które odbędą się za 10 dni. Szymczak występował na konferencjach z członkami PKW i wypowiadał się w imieniu komisji.

Maria Kołtunowska z Krajowego Biura Wyborczego: – Z mojej wiedzy wynika, że Rafał Szymczak nie pracuje dla PKW.

– Przecież jego firma wygrała przetarg na kampanię informacyjną na , ale też parlamentarne. Tu nie ma konfliktu interesów, że pracuje dla partii?

– Z tego, co wiem, nie pracuje już dla PKW, ale proszę o maila.

Wysłaliśmy. Odpowiedź jeszcze nie nadeszła.

Sam Rafał Szymczak mówi nam, że od czerwca ani on, ani jego firma nie pracują już dla PKW. Umowę rozwiązano.

Dostaniemy niechcianą dotację

Z ujawnionej przez Stonogę korespondencji wynika, że PR-owiec jest odpowiedzialny za kampanię partii Ryszarda Petru i wprowadzony zarówno w sprawy programowe, jak i finansowe Nowoczesnej. A te drugie wyglądają nie całkiem transparentnie. Kampania Petru budzi spore emocje politycznej konkurencji. Chodzi o to, że jest prowadzona z rozmachem i wygląda na kosztowną. Na początku września ujawniliśmy w naszym portalu, że Petru w czerwcu założył cztery różne fundacje o podobnych nazwach. – co jednocześnie zakładać aż cztery fundacje związane z jednym projektem politycznym? Czy chodzi o rozproszenie finansowania kampanii wyborczej? Czy to jest transparentne? – pytaliśmy wtedy. Chcieliśmy zadać te pytania liderowi Nowoczesnej. Niestety, mimo licznych próśb, nie znalazł czasu na rozmowę. Odpowiedzi ze strony Petru i Nowoczesnej nie padły też publikacji.

W korespondencji partyjnej pojawiają się dwa wątki finansowe.

pierwsze, chodzi o 2 mln złotych kredytu zaciągniętego na wybory. Działacze z terenu dopytują, jak mają odpowiadać na pytania o warunki kredytu, , w którym został zaciągnięty i spłatę pożyczki.

W odpowiedzi dostają instrukcję, by zbywać temat, nie ujawniać, że chodzi o PKO BP. A na pytania o spłatę pojawia się argument, że Nowoczesna dostanie przecież budżetową dotację, choć jest przeciwna budżetowym dotacjom.

Między fundacją i komitetem wyborczym

Druga sprawa finansowa jeszcze silniej angażuje czołówkę partii Petru. W czym rzecz? Przemysław Wipler z konkurencyjnej partii zorganizował małą prowokację. Wpłacił drobną kwotę na kampanię Petru. Okazało się, że od Wiplera powędrowały do jednej z fundacji, związanej z Nowoczesną, a nie na konto komitetu wyborczego. To jest niezgodne z prawem. W wewnętrznej korespondencji czołówka partii Petru, łącznie z przewodniczącym, głowi się, jak wybrnąć z tej sytuacji. Najpierw jest oczywiście pijar i oświadczenie dla mediów, że nikt nie jest tak czysty jak Nowoczesna. Za kulisami jest bardziej nerwowo. Prawnik zaangażowany w sprawę uznaje, że sam pijar nie wystarczy. I domaga się ustalenia, od kiedy z PayU (wpłaty przez stroną internetową) płyną do komitetu wyborczego. Chce również wiedzieć, kto i kiedy formalnie zarządzał stroną internetową. Czy było to stowarzyszenie, fundacja, czy komitet wyborczy? Oczekuje również informacji, jak zmieniała się na internetowej stronie Nowoczesnej informacja o beneficjencie wpłat. Inny z doradzających Petru prawników ubolewa, że nikt z nim nie konsultował szczegółów mikrofinansowania. Wskazuje, że jeśli środki idą dalej na fundację, to nie można informować o zasilaniu w ten sposób funduszu wyborczego. Sam Petru włącza się do tej mailowej dyskusji i podaje, że „teraz idzie tylko na komitet wyborczy”. Mateusz Sabat z biura Nowoczesnej  tłumaczył nam w środę, że początkowo pieniądze były zbierane na fundację, ale potem już na komitet wyborczy. Sabat jednocześnie przyznaje, że trochę trwało założenie konta bankowego na kampanijne wpłaty. – Ale wszystko jest u nas transparentne – zastrzega zaraz.

Program? To rzecz kłopotliwa

Z korespondencji wyłania się marny obraz kampanii wyborczej. Działacze skupiają się na efekciarskich eventach dla mediów, zbieraniu haków na konkurencję i bieżącym odpowiadaniu na zaczepki innych partii i dziennikarzy.

Na przykład sztabowcy pracują nad ulotką, która ma być rachunkiem wystawionym dla dużo obiecujących polityków PiS-u. – Cyfry oczywiście spod palca”, bo musiałem zdecydować, co uwzględnić, a co nie – pisze Rafał Szymczak.

Program Nowoczesnej? To sprawa kłopotliwa. Paweł Rabiej instruuje, że zgodnie z decyzją Ryszarda Petru nie będzie publikacji spójnej wersji programu. Dlaczego? Bo jest za duże ryzyko, że może to sprowokować „niepotrzebne ataki merytoryczne”. Czego najbardziej obawiają się działacze? Dyskusji o ich propozycjach podatkowych. Wspominany już Mateusz Sabat przypomina Ryszardowi Petru: „Tak jak wiedzieliśmy, na naszych propozycjach podatkowych, przy braku zdefiniowanego mechanizmu rekompensaty, tracą głównie rodziny z dziećmi i samotni rodzice”.

Komentarze