Strona główna Ciekawostki Hak holowniczy. Czy trzeba go demontować przed jazdą bez przyczepy?

Hak holowniczy. Czy trzeba go demontować przed jazdą bez przyczepy?

233

Hak holowniczy. Czy trzeba go demontować przed jazdą bez przyczepy?

Hak to duża wygoda, ale też problemy. Można z nim jeździć bez przyczepy pod pewnymi warunkami. W przeciwnym razie, narażamy się na mandat lub problemy z zakładem ubezpieczeń w razie wypadku.

Czym jest hak holowniczy?

W obowiązujących przepisach możemy znaleźć następującą definicję:Mechaniczne urządzenia sprzęgające i ich elementy. Wszelkie elementy ramy, części nośnych nadwozia i podwozia pojazdu silnikowego oraz przyczepy, przy pomocy których są one sprzężone, aby stworzyć zespół pojazdów lub pojazdy przegubowe. Należą do nich także części zamontowane na stałe lub odłączane, służące mocowaniu lub obsługiwaniu wyżej wymienionych urządzeń i elementów sprzęgających.

Certyfikat homologacji

Każdy obecny w samochodzie hak musi mieć homologację. Sprzęt montowany w Polsce ma oznaczenie E20. Certyfikat gwarantuje odpowiednią wytrzymałość tego elementu, a także parametry przewidziane dla danego modelu auta. To też pewność montażu we właściwych punktach konstrukcji pojazdu przewidzianych przez producenta. Z takim sprzętem można z powodzeniem ciągnąć przyczepę o masie określonej w dowodzie rejestracyjnym. Co jednak w sytuacji, gdy zamierzamy poruszać się bez zestawu? Regulacje prawne Polskie przepisy nie wymagają od demontażu lub chowania wystającej części haka. Nie można jedynie poruszać się po drogach z kulą zaczepu, gdy ogranicza widoczność kluczowych elementów pojazdu. To tablica rejestracyjna lub światła przeciwmgielne.

Kolejna rzecz dotyczy bezpieczeństwa, również innych użytkowników ruchu. Kolizja z innym pojazdem może być groźna w skutkach. Mocne zderzenie z wystającym elementem nie pozostaje obojętne dla konstrukcji obu samochodów. Niemniej, po krajowych drogach możemy jeździć z kulą, bez względu na jej rodzaj – zespolona z belką, przykręcana lub wypinana.

Problemy za granicą

O ile w Polsce przepisy są dość liberalne, o tyle za granicą już niekoniecznie.W Niemczech i Austrii nie wolną jeździć z podpiętą kulą, podczas gdy istnieje możliwość jej demontażu lub jest po prostu niewykorzystywana – brak holowanej przyczepy lub platformy do przewozu rowerów. Jeśli kula zamocowana jest na stałe, kierowca pojazdu musi założyć na nią czerwony kapturek. się jednak zmienia.
Aktualne regulacje unijne wymuszają na producentach stosowanie haków z funkcją demontażu kuli. Stąd też wiele produktów chowanych elektrycznie poprzez wciśnięcie przycisku umieszczonego na burcie bagażnika. Tego typu sprzęt wymaga dopłaty w popularnych segmentach rzędu 3-5 tysięcy zł.

Konwencja Wiedeńska

Mimo innych przepisów za granicą, użytkownik ma parasol ochronny. To Konwencja Wiedeńska o ruchu drogowym, w której skład wchodzą wszystkie państwa unijne. Dzięki podpisaniu stosownych dokumentów przez ponad 60 rządów, można poruszać się po innym kraju z homologacją uzyskaną w Polsce. Nie uchroni to użytkownika od mandatu za nieregulaminowy hak, ale gwarantuje możliwość odwołania i uzyskania zwrotu zapłaconej kary. To jednak może potrwać i nie zawsze okazuje się skuteczne.

Kłopoty mogą też pojawić się podczas stłuczki za granicą. Wystający, nieprzepisowy hak może wyrządzić znaczne szkody w pojeździe sprawcy. Mimo oczywistej winy innego kierowcy, ubezpieczyciel może wnioskować do poszkodowanego o zwrot części kosztów naprawy z uwagi na spowodowanie bardziej rozległych uszkodzeń względem analogicznej sytuacji, gdy kula byłaby schowana.

Źródło: moto.pl

Komentarze