Strona główna Finanse Dlaczego socjalistyczna partia PIS nienawidzi podatku liniowego?

Dlaczego socjalistyczna partia PIS nienawidzi podatku liniowego?

100
Dlaczego socjalistyczna partia PIS nienawidzi podatku liniowego?

Każdy powinien zadać  sobie pytanie, dlaczego  nienawidzi podatku liniowego, a faworyzuje progresywne, które rzekomo są zbawieniem dla ludu pracującego i szerokich mas, gdzie sprawiedliwość społeczna jest ważniejsza od matematyki i zdrowego rozsądku?

Przedstawiciele -u twierdzą, że są partią prawicową. To kolejne oszustwo. Nie ma w Polsce bardziej lewicowej partii niż .

PiS pozyskuje wyborcze sympatie polityczne głównie w środowiskach najmniej ambitnych zawodowo i społecznie obywateli. To są grupy oczekujące bezpośrednich partycypacji państwa w ich utrzymanie, tak spektakularnie dowiedzione przez PiS programem .

Takie w/w akcje polityczne i wtórująca im publicystyka socjalnego populizmu otępia świadomość społeczną w kwestiach gospodarczych i finansowych państwa utwierdzając szkodliwą propagandę politycznej lewicy, że wszystkie dobra narodu – w tym praca i zarobki – są funkcją szczodrobliwości władzy składającej się z polityków partyjnych „zatroskanych” losem „świata pracy” a tym samym niechętnych pracodawcom z gospodarczego sektora prywatnego.

liniowy to bardzo prosty i sprawiedliwy system oparty na jednolitej stopie procentowej (np. 10%), pozbawiony skomplikowanych ulg i zwolnień zawile pogmatwanych nadzwyczajnej mnogości wykładniami interpretacyjnymi konstruowanymi przemyślnie w imię „wszechmocy” władzy państwowej decydującej o zakresie i obszarze stosowanych przez nią (władzę) ulg i zwolnień. Przy podatku liniowym przytoczone wyżej przykłady podatku obywatela na samozatrudnieniu i sprzątaczki na umowie o pracę zapłaciliby  w jednolitym procencie (10) od dochodu za pracę.

progresywny to system wysoce niesprawiedliwy gdzie stawka opodatkowania (procent płaconego podatku) rośnie wraz ze wzrostem dochodu podatnika. Oznacza to, że podatnik o wyższym dochodzie będzie odprowadzał większą jego część w formie podatku, niż podatnik o niższym dochodzie. Stanowi to wyraźną różnicę w stosunku do podatku liniowego, gdzie każdy podatnik płaci taką samą część swoich dochodów (na przykład te przykładowe 10%).

 PIS tak namolnie narzuca społeczeństwu pogląd o wyższości podatku progresywnego nad liniowym, pomimo iż w świetle arytmetyki jest to oczywisty fałsz, bo skala procentowa jest jedynym logicznym i najbardziej sprawiedliwym czynnikiem rozliczeniowym w stosunkach finansowych zawsze tak samo ułamkowo wymiernym w identycznej proporcji do kwoty wyjściowej rachunku rozliczeniowego.

Celem podatku progresywnego jest zamącanie obywatelskiej świadomości Polaków bełkotem o solidaryzmie społecznym opartym na „janosikowej” polityce zabierania pieniędzy pracowitym, dobrze zarabiającym Polakom i rozdawania ich biednym tym bardziej leniwym.

Wyjaśnijmy to na przykładzie:

Załóżmy, że każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł. Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie — mają
bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób:
* Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
* Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
* Szósty — 3 zł.
* Siódmy — 7 zł.
* Ósmy — 12 zł.
* Dziewiąty — 18 zł.
* Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich — 59 zł.
* Tak sobie postanowili.
Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im:
— Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10 obiadów o 20 zł.
Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w ten sam sposób. Więc 4 Najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo.
Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33 zł, jeśli więc każdemu płacącemu oddać te , to właściwie piąty i szósty dostaliby za zjedzenie posiłku.
Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem kwoty obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot proporcjonalny do tego, ile wcześniej płacił. I tak:
* Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.
* Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.
* Szósty teraz płaci 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).
* Siódmy — 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).
* Ósmy — 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).
* Dziewiąty — 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%)
* Dziesiąty — 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16% ).
Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z restauracji zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:
– Dostałem tylko złotówkę z 20 zł — powiedział Szósty — ale Dziesiąty dostał połowę, 10 zł!
– Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę — przytaknął mu Piąty — To niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!
– To prawda! — dodał Siódmy — Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2zł?
Bogaci dostają najwięcej!
– A my nic nie dostaliśmy — zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka — Ten system wykorzystuje najbiedniejszych!

Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła. Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił. Kiedy przyszło do płacenia rachunku, zorientowali się, że pomimo obniżki ceny, nie są w stanie zapłacić nawet połowy rachunku!

Komentarze

Jak oceniasz ten artykuł ?